Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
81 postów 27 komentarzy

Tańcowała bieda z nędzą

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Bieda, była to blisko spokrewniona z Niedolą arystokratka o liberalnym umaszczeniu. Nie mogła pogodzić się z faktem, że o Nędzy, pospolitej wiedźmie z marginesu, zaczyna się mówić coraz więcej.

 

wstęp

Bieda obraziła się na Nędzę, więc mieszkańcy tej krainy ustalili, że musi się odbyć pojedynek na cepy, kłonice i maczugi.

Rozwinięcie

Bieda, była to blisko spokrewniona z Niedolą arystokratka o liberalnym umaszczeniu. Nie mogła pogodzić się z faktem, że o Nędzy, pospolitej wiedźmie z marginesu, zaczyna się mówić coraz więcej.

Co prawda w rankingach na popularność nadal spadało się jej co tchu, tak, że nie nadążała się podnosić, ale coraz częściej słyszało się głosy, że w następnych wyborach pokaże, ujawni i udowodni. Co mianowicie pokaże i co udowodni, nie precyzowano.

I, chwalić Boga, że ani trochę nie precyzowano, ponieważ posługiwanie się konkretami nie należało do mocnych stron obu tych pań; pod względem kręcenia niczym się nie wyróżniały.

Tak czy inaczej blady strach padł na obecnych aparatczyków, bo w razie zmiany politycznych zefirków spodziewać się mogli sprawiedliwej pomsty wcześniejszej  menażerii. Na razie jednak działo się po staremu: podczas gdy Nędza rosła w siłę i dostatek, Biedę trapiła zawiść.

O Nędzy było wszędzie; media zabijały się o przeprowadzenie z nią wywiadu, pchały się do niej z prośbami o wystąpienie w "Śniadaniu na dobranoc". Stacje radiowe i pozostałe meliny z dobrym słowem, organizowały przetargi na jej obecność w programie.

Bieda, dotychczas niekwestionowana przodownica wszystkich tabel z nieszczęściami, omdlewała z wściekłości i ze zgrozy zaszyła się w najdalszy kąt.

Moda na atrakcyjność Nędzy, zaczynała ją męczyć. Kiedy otwierała telewizor, z diabelskiego pudełka wyskakiwała skwaszona fizjonomia Nędzy w koloratce.

Czołowy poselski gemajn zajmujący się nieróbstwem oraz doradztwem finansowym dla bankrutów powiedział, że do roli sędziego najbardziej pasuje mu bliski krewniak towarzysza Głupawki, zasłużony frajer pompka z pierwszych stron toaletowego pisma.

Dodał, że ma cykora, gdy pomyśli, co to będzie, jak w pojedynkowym ferworze odstrzelą sobie bez pozwolenia coś na kształt rozumu (jakby nie rzec, bohaterkami honorowej nawalanki były dwie pierwsze damy zadupia)!

Oznajmił też, że w trakcie medytacji o niczym szczególnym doszedł do wniosku, iż rozgrywkę należy odbyć w atmosferze przyjaźni, a także ogólnie przyjętego bezhołowia. Miałaby, ma się rozumieć, mieć oprawę propagandową, przy zabezpieczonej obecności świeckiego kapelana, a także z udziałem przeszkolonego arbitra. Natomiast wynik pojedynku winien być odgórnie przesądzony, nie budzący wątpliwości i z wszelkimi szykanami odnotowany w odpowiednich raptularzach.

Powinno  też dojść do rozpisania referendum względem pytania o sens bójki o pietruszkę.

Konkluzja

Jak zdecydowano, tak postąpiono i przeprowadzony plebiscyt wykazał, że bijatyka jest najlepszym sposobem okazywania sympatii. A krwawa jatka połączona z pokazami latających tasaków, to  CZYSTA MIŁOŚĆ.

KOMENTARZE

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
25262728293031

ULUBIENI AUTORZY

więcej