Gorące tematy: Ryszard Opara: „AMEN” Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
101 postów 33 komentarze

ŻYWOT CZŁOWIEKA NIECNOTLIWEGO

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Pewnego dnia znany obywatel o ksywie Koleś przestał uprawiać filozofię, ustąpił więc z uniwersytetu i przerzucił się na zarządzanie własnym pomyślunkiem.  

 

Pewnego dnia znany obywatel o ksywie Koleś przestał uprawiać filozofię, ustąpił więc z uniwersytetu i przerzucił się na zarządzanie własnym pomyślunkiem.
 
A że własnego pomyślunku nie miał za grosz, bo wierzył tylko w cudzy, w to, co mu podpowiedziano, to i zarządzanie też mu galopem oklapło. I byłoby padło na amen, gdyby nie wuj Zenon.
Jako że obywatel Koleś z powodów oczywistych miał traumatyczne dzieciństwo - uczęszczał do szkoły pomalowanej na czerwono - uczelni nie skończył. Zaczął, ale wtedy nie było mody na wykształcenie. W każdym raziepo jej przyspieszonym zakończeniu, otrzymał talon upoważniający do pobierania nauk u wuja Zenona.
Wuj Zenon prowadził gospodarstwo rolne i nieobce mu były obyczaje z gumna. To on, jako pierwszy odkrył przed Kolesiem tajne zalety puszczania bąków. To on zaraził go miłością do gry w salonowca. To nie kto inny, tylko wuj przyuczył go do subordynacji: strzelania kopytami przed tępą zwierzchnością.
Po opisanych tu gehennach wieku ząbkowania, obywatel Koleś został przez wuja zapisany do Partii Ludzi Prawdziwych i Słusznych. Ściślej mówiąc, został wytypowany na ochotnika.
Tu wyjaśnienie: by stać się jej fizycznym działaczem, należało przez rok opłacać składki i cierpliwie czekać na Godota. Przy czym nikt nie dawał gwarancji, że po roku nastąpi przyjęcie członka w poczet. ODWROTNIE: przed kandydatem otwierały się duże szanse na pozostawanie w cieniu przewodniczącego.
Tym niemniej obywatel Koleś uważał się za personę o wybitnej zacności. Za osobę tak wyrazistą w głoszeniu wazeliniarskich poglądów, iż z powodzeniem mógł kandydować w konkursie na najlepszą mordę tysiąclecia.
Toteż co rychlej doszlusował do grona zacietrzewionych pieniaczy i wziął się za pieprzenie trzy po trzy.
W owym ugrupowaniu utrwaliła się tradycja wywyższania, namaszczania i kierowania do zaszczytów tych tylko, co mogli wylegitymować się odpowiednio szerokimi pleckami: ten, kto miał poparcie Pierwszego Skrzypka Prawdziwych i Słusznych, lądował na ławce dla wyeksponowanych z klucza i wleczony był na pokoje inkrustowane słomą. Cieszył się wówczas okrutnie, a jako wybitna fujara stanu i niemal główny obywatel REPUBLIKI NUMERANCKIEJ,czuł się okrutnie dobrze do potęgi.
Przymiarki do objęcia partyjnej intraty przyniosły efekt: został zauważony i w rezultacie - oddelegowany do zapełnienia krzesła. Skierowany do piastowania wymarzonego stanowiska zgadzał się na udawanie zapracowanego i pobieranie pensji, natomiast nie wyrażał ochoty na jakąkolwiek rozmowę sugerującą mu, że nie ma racji, że powinien zmienić zdanie.  
Wszystkie takie rozmowy traktował jako oburzający atak i chamską ingerencję w wewnętrzne sprawy swojej partii. Atak w dodatku nieuprawniony, bo poparty dowodami.
Już widział się obryzganym atencjami i upaćkanym nagrodami; już dostrzegał się na wszelkich możebnych i niemożebnych piedestałach, i patrzył, jak się na nich rozpościera, wierci, nadyma; już zobaczył, że wataha domokrążnych poetów zmawia się, by ułożyć o nim szaszłykową piosenkę do wycia przy grillu, a on odbiera należne ordery, aplauzy i dostojeństwa; już rozbieganym okiem imaginacji dostrzegał, że jest uhonorowany estymą i nominowany na człowieka millenium; już niemal tak było, gdy przyturlała się do niego nad wyraz upierdliwa myśl, że czego by nie dokonał, i tak nie doigra się uznania od Pierwszego Skrzypka, potulny więc i rozgoryczony, do cna wyczerpany swoimi niewczesnymi ekstazami, zdezorientowany i przerażony, postanawia rzucić dotychczasowe techniki przetrwania, spakować manatki i wyjechać w nieznane, tam, gdzie można być sobą, a na upartego, gdzie można być nikim.
Toteż schodzi z obłoków. A kiedy wraca na ziemię, nie mówiąc za dużo wkłada do kufra swoje zgrywne miny, łzy i cierpienia, nostalgie i laurowe wieńce, za ciasne aureole i złachany tupecik, po czym krokiem nad wyraz dostojnym udaje się w stronę dworca, by osobowym z przesiadką pojechać do diabła. 

KOMENTARZE

  • Autor
    Jak zwykle, niebanalnie i z literackim zacięciem:
    "Toteż schodzi z obłoków. A kiedy wraca na ziemię, nie mówiąc za dużo wkłada do kufra swoje zgrywne miny, łzy i cierpienia, nostalgie i laurowe wieńce, za ciasne aureole i złachany tupecik, po czym krokiem nad wyraz dostojnym udaje się w stronę dworca, by osobowym z przesiadką pojechać do diabła."
    Fajne!

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31      

ULUBIENI AUTORZY

więcej